Badania sanepidowskie są niezbędne we wszystkich profesjach, które wymagają stałego lub częstego kontaktu z żywnością. Ich celem jest wykluczenie schorzeń zakaźnych, które mogłyby stanowić przeciwwskazanie do pracy w kontakcie z żywnością. Badania te rodzą wiele pytań, na które warto poznać odpowiedzi.

Na czym polegają badania sanepidowskie?

Badania sanepidowskie polegają na analizie trzech próbek kału z trzech dni z rzędu. Próbki pobiera się do specjalnych pojemniczków, które można otrzymać w stacji sanitarno-epidemiologicznej po okazaniu skierowania albo po prostu kupić w aptece. Następnie zanosi się je do punktu przyjmowania próbek. Wynik negatywny oznacza brak zakażenia. Po otrzymaniu gotowych wyników należy udać się do lekarza medycyny pracy, który wyda stosowne oświadczenie. Może wydać je na dwa lata lub bezterminowo. Analizy próbek kału nie powtarza się. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy za pierwszym razem badanie wykryło obecność groźnych patogenów. Badanie powtarza się po to by upewnić się, że podjęte leczenie było skuteczne.

Kto podlega badaniom?

Badaniom sanitarno-epidemiologicznym może poddać się każdy. Wymagane są dla:

  • nauczycieli,
  • pracowników branży spożywczej i gastronomicznej,
  • branży medycznej,
  • uczniów szkół oraz studentów szkół wyższych kształcących się w tych właśnie branżach

Dodatkowo, zgodnie z ustawą, badać muszą się:

  • osoby podejrzane o zakażenie lub chorobę zakaźną,
  • nosiciele,
  • ozdrowieńcy
  • osoby, które były narażone na zakażenie przez styczność z osobami zarażonymi, chorymi lub materiałem zakaźnym

Ustawą regulującą ten wymóg jest ustawa z dnia 5 grudzień 2008r. o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi oraz ustawa z dnia 25 sierpnia 2006r. o bezpieczeństwie żywności i żywienia. Zgodnie z zawartymi w nich przepisami pracodawca ma obowiązek kierować pracowników na badania profilaktyczne - wstępne, okresowe oraz kontrolne.

Książeczka do celów sanitarno-epidemiologicznych straciła moc prawną

Książeczka sanepidowska straciła ważność w 2008 roku. Zastąpiły ją badania sanitarno-epidemiologiczne. Ich wynik jest tak samo ważny jak książeczka. Lekarz wydaje orzeczenie sanitarno-epidemiologiczne, ale nie musi wpisywać informacji do książeczki. Niemniej, wielu pracodawców wciąż wymaga założenia książeczek. Ten dokument zawiera wszystkie wyniki badań, które są niezbędne do wydania orzeczenia. Jeśli są one zabrane w książeczce to pracodawca nie musi kierować pracownika na kolejne badania, a to oznacza oszczędność. W takim wypadku nie ma już konieczności pobierania i analizowania próbek. Wystarczy po prostu udać się do lekarza w celu uzyskania nowego orzeczenia sanitarno-epidemiologicznego. Co ważne, nazwa "książeczka sanepidowska" wciąż jest używana w języku potocznym, mimo że fizycznie już nie obowiązuje. Nie ma żadnej normy prawnej, która regulowałaby korzystanie z niej. W praktyce, zmianom uległa tylko nazwa. Obowiązek wykonania badań pozostał bez zmian.

Ile trwa wyrobienie książeczki sanepidowskiej?

Najczęściej, trwa ono od tygodnia do dwóch. Jest to uzależnione od czasu poświęconego na analizę próbek. Oczywiście, później trzeba jeszcze umówić się do lekarza. Orzeczenie sanitarno-epidemiologiczne otrzymuje się podczas wizyty. Czas oczekiwania na wizytę jest zależny od kalendarza konkretnego specjalisty. Zazwyczaj, na wolny termin trzeba trochę poczekać. Najlepiej, jest zadzwonić i umówić wizytę u lekarza tuż po zaniesieniu próbek do badania. Może to bardzo przyśpieszyć proces otrzymywania orzeczenia o zdolności do podjęcia pracy. To bardzo ważne, bo bez niego nie można podjąć obowiązków względem pracodawcy.

Czy książeczka sanepidowska jest ważna za granicą?

Książeczka sanepidowska ani orzeczenie lekarskie nie są uznawane za granicą. W większość zachodnich krajów wcale nie jest ona wymagana. Do pracy w kontakcie z żywnością i w służbie zdrowia wystarczą badania przeprowadzone przez miejscowego lekarza. Przed wyjazdem warto upewnić się jakie dokładnie przepisy obowiązują w kraju, do którego się wybieramy. Orzeczenie sanitarnio-epidemiologiczne jest wydawane w języku polskim, więc nie ma z niego pożytku za granicą. Skorzystanie z usługi tłumacza przysięgłego, który mógłby przetłumaczyć ten dokument będzie droższe niż wydanie nowego orzeczenia w kraju docelowym.

Zdjęcia: https://www.freepik.com